Objawienie - Apokalipsa MP3

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 2:11

11. Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzca nie dozna szkody od drugiej śmierci. BW

Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów. Zwycięzcy śmierć druga na pewno nie wyrządzi szkody.BT

Kto ma uszy, niech wysłucha, co Duch ogłasza zborom. Temu, kto zwycięży, druga śmierć nie wyrządzi szkody. NP

Kto tylko ma uszy niech słucha. Każdy z nas ma uszy. Błogosławiony ten co czyta to proroctwo oraz ci co go słuchają. Księga Objawienia jest napisana dla każdej wspólnoty wierzących gdziekolwiek jest na ziemi, w każdego pokoleniu. Słuchajcie, co Duch πνευμα (pneuma), Duch Święty ma do powiedzenia. Mamy siedem zborów przez co rozumiemy cały Kościół od Dnia Pięćdziesiątnicy do chwili obecnej. Siedem Duchów przed tronem oznacza PEŁNIĘ suwerennego Ducha Świętego jaka jest w Kościele εκκλησιαις (ekklēsiais) zgromadzeniu, w społeczności ludzi wywołanych. To nie program komputerowy, nie geniusze od marketingu, coachingu i przywództwa, nie bogacze tego świata zarządzają Kościołem, Zgromadzeniem Wybranych. Jeżeli ktoś ma coś do powiedzenia na temat tego Zgromadzenia, to tą osobą jest, powinien być Duch Święty. Mamy to na początku Księgi Objawienia podkreślone aż siedem razy. „co Duch mówi do zborów” Bardzo lubię to zakończenie do każdego listu. Za każdym razem kiedy czytam te słowa, moją modlitwa jest: Boże kochany, jak bardzo pragnę aby i dzisiaj Duch mówił do mojej wspólnoty, do kościoła mojego pokolenia.

„I rzekł Duch Filipowi: Przystąp, a przyłącz się do tego wozu.” Dz.Ap. 8:29(BG); „A gdy oni odprawiali służbę Pańską i pościli, rzekł Duch Święty: Odłączcie mi Barnabę i Saula do tego dzieła, do którego ich powołałem.” Dz.Ap. 13:2; „I przyszedłszy do nas, wziął pas Pawła, związał sobie nogi i ręce i rzekł: To mówi Duch Święty: Męża, do którego ten pas należy, tak oto zwiążą Żydzi w Jerozolimie i wydadzą w ręce pogan.” Dz.Ap. 21:11; „Dlatego, jak mówi Duch Święty: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, Nie zatwardzajcie serc waszych,jak podczas buntu, W dniu kuszenia na pustyni”, Hebr. 3:7-8; „I usłyszałem głos z nieba mówiący: Napisz: Błogosławieni są odtąd umarli, którzy w Panu umierają. Zaprawdę, mówi Duch, odpoczną po pracach swoich; uczynki ich bowiem idą za nimi.” Obj. 14:13

Dzisiaj chciałbym napisać coś na temat słowa Ekklesia εκκλησιαις. Kościół, church, społeczność, zbór, zgromadzenie, kongregacja, wspólnota. Cały (K)ościół którego głową jest Jezus spotyka się na przestrzeni wieków w (k)ościołach. Zastanawiam się, czy tłumaczenie słowa greckiego ekklesia na język polski jako kościół jest trafne. Słowo kościół wg słownika etymologicznego pochodzi od staroczeskiego i oznaczało zamek, okrągły gród warowny. Jak czytamy w Nowym słowniku etymologicznym K. Długosz-Kurczabowej, pierwsze kościoły były stawiane w grodach warownych, bywały także obwarowywane, a więc przystosowywane do pełnienia funkcji obronnych. Ktoś inny to tłumaczy, że kościół to miejsce gdzie złożono kości biskupa, tak jak katedra od krzesła biskupa. Jeszcze ktoś inny pisze, że angielskie "church", tak samo, jak niemieckie "kirche" wzięło się od słowa "cirice, circe" - czyli "koło", "wokół". Chrześcijanie podobno kiedyś spotykali się mając ustawione miejsca na bazie koła. Ciekawe od jakiego słowa pochodzi rosyjskie „cerkiew”?

Etymologia polskiego słowa Kościół, podobnie jak niemieckiego Kirche i angielskiego Church, posiada rodowód gocki. Bierze on swój początek z oryginału greckiego - τό κυριακόν. W językach romańskich, jak na przykład we francuskim église lub włoskim chésia, nazwa kościół wywodzi się od łacińskiego ecclesia, a ono z oryginału greckiego - έκκλησία. Pierwsze określenie - τό κυριακόν - w języku greckim oznacza rzecz lub miejsce ofiarowane Panu lub dom Pana. Drugie - έκκλησία - było używane w celu zdefiniowania zgromadzenia ludu, jako pewnej siły politycznej. Kościół to raczej miejsce, budynek do którego przychodzą ludzie wierzący, w Nowym Testamencie wierzący spotykali się w domach, często w synagogach, na wolnej przestrzeni i tam stanowili kościół, zbór Zgromadzenie Wybranych.

W Biblii Warszawskiej mamy cztery określenia Zgromadzenia Wybranych: kościół, zbór, społeczność i zgromadzenie. Dokładna analiza wszystkich wersetów pokazuje, że w wielu wypadkach jest to zamienne tłumaczenie jednego i tego samego słowa ekklesis czy ekklesian. Słowo εκκλησιαις występuje w Nowym Testamencie18 razy, a εκκλησιαν 20 razy.

Tymczasem tutaj chodzi o wspólnotę ludzi wywołanych, wybranych z … i przeznaczonych, powołanych do… Chodzi o pojedynczych ludzi wywołanych z ich domów, środowisk i zgromadzonych razem w celu reprezentowania Królestwa Bożego na ziemi. To jest właściwy cel i przeznaczenie Ekklesi. Do takiej wspólnoty, zboru, kościoła w takim znaczeniu Duch Święty przemawia.

Dalej czytamy, że zwycięzca nie dozna szkody αδικηθη (adikēthē) doznałby niesprawiedliwości, zostałby skrzywdzony, od drugiej śmierci.

Zbór w Smyrnie jest zborem który nie ma żadnej nagany, ani napomnienia, tylko zachętę i obietnicę zachowania od drugiej śmierci. Pierwsza śmierć kąsa, ale nie unicestwia. Pierwsza śmierć i pierwsze zmartwychwstanie to wieczne przebywanie w obecności Bożej, w trudnych do opisania warunkach. Paweł to opisuje. Apostoł Paweł pisze do zboru w Koryncie „Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują. Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha; gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże.” 1 Kor. 2:9-10

Druga śmierć jest ostatecznym, wiecznym oddzieleniem człowieka od Boga, to będzie miejsce dla tych, którzy nie są zapisani w księdze żywota. Druga śmierć to jezioro ogniste. To wieczne palące niezaspokojone pragnienie, świadome przebywanie poza  Bogiem. Śmierć wtóra stanowi ostateczne zniszczenie grzechu i grzesznika.

Z tej śmierci nie ma żadnego zmartwychwstania. Zwycięzca nie dozna szkody od drugiej śmierci, co za wspaniała nadzieja i perspektywa. Chwała Bogu za taki plan.

„Błogosławiony i święty ten, który ma udział w pierwszym zmartwychwstaniu; nad nimi druga śmierć nie ma mocy, lecz będą kapłanami Boga i Chrystusa i panować z nim będą przez tysiąc lat.” Obj. 20:6

„I wydało morze umarłych, którzy w nim się znajdowali, również śmierć i piekło wydały umarłych, którzy w nich się znajdowali, i byli osądzeni, każdy według uczynków swoich. I śmierć, i piekło zostały wrzucone do jeziora ognistego; owo jezioro ogniste, to druga śmierć. I jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego.” Obj. 20:13-15

„Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzcy dam spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym." Objawienie 2:7

czwartek, 23 stycznia 2014

Rozdział 2:10

10. Nie lękaj się cierpień, które mają przyjść na cię. Oto diabeł wtrąci niektórych z was do więzienia, abyście byli poddani próbie, i będziecie w udręce przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę żywota. BW

Przestań się lękać tego, co będziesz cierpiał. Oto diabeł ma niektórych spośród was wtrącić do więzienia, abyście próbie zostali poddani, a znosić będziecie ucisk przez dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia. BT

Zupełnie się nie bój nadchodzących cierpień. Oto diabeł wtrąci niektórych z was do więzienia, abyście zostali poddani probie, i przez dziesięć dni będziecie mieli ucisk. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia. NP



Posłaniec ma do przekazania wierzącym w Smyrnie ważny komunikat. Nadchodzi czas trudnych cierpień, czas poddania ich srogiej próbie, ale powiada również, nie lękajcie się tego co nadchodzi. To co ma nadejść, nadejdzie. Zegar tyka nieubłaganie. Pamiętajmy, że są to słowa w pierwszej kolejności skierowane do zboru w Smyrnie, a potem do innych zborów. Dalsze studium tej Księgi pokaże nam, że cierpienie towarzyszyło, towarzyszy i będzie towarzyszyć sługom Jezusa. Ci prorocy, którzy w różny sposób głoszą, uwierz w Jezusa a On wyzwoli cię ze wszelkich kłopotów i trudności, którzy owijają w bawełnę cierpienie i trudny czas prób, są po prostu fałszywymi prorokami łatwizny, przyjdzie czas, że wielu ludzi zawiedzie się na takim bezstresowym wychowaniu w kościele.

Apostoł Paweł pisze „Tak jest, wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, prześladowanie znosić będą„. (2 Tym 3:12) Wszyscy to znaczy wszyscy, zacznij żyć prawdziwie pobożnym i świętym życiem, a zobaczysz, że szybko wpadniesz w różnego rodzaju tarapaty. Dzisiaj chrześcijanie w różnych miejscach są prześladowani przez niechrześcijan z powodu wiary w Pana Jezusa oraz przez chrześcijan za to, że chcą być biblijnymi chrześcijanami, oddanymi "aż do śmierci" sługami Jezusa.

W naszym dzisiejszym fragmencie jest mowa o tym, że prześladowcą, tym który poddaje próbie jest sam diabeł, διαβολος (diabolo) oszczerca. Dalej w dwunastym rozdziale mamy napisane, że innym określeniem diabła jest słowo smok, wąż starodawny i szatan σατανας (satanas) przeciwnik. „…ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem,” Obj. 12:9

Diabeł inaczej szatan, poddawał próbie Jezusa na pustyni. To on rozsiewa kąkol wśród pszenicy, jest mistrzem imitacji. Diabeł wybiera Słowo Boże z serc ludzi, aby nie uwierzyli i nie byli uratowani. Pan Jezus nazwał Judasza diabłem, a do Piotra wypowiedział znane nam słowa „Idź precz ode mnie szatanie”. Szatan stanął przed obliczem Boga i zażądał tak bolesnej próby dla Joba. W księdze Zachariasza czytamy o tym jak szatan próbuje oskarżać przed Bogiem kapłana Jozuego. On ciągle jest po to, aby poddawać próbie, doświadczać i oskarżać sługi Jezusa przed Bogiem. To zapowiedział również nasz Pan Jezus kiedy w rozmowie z Szymonem powiedział: „Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił sobie, żeby was przesiać jak pszenicę. Ja zaś prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja, a ty, gdy się kiedyś nawrócisz, utwierdzaj braci swoich.” Łuk. 22:31-32

Napisałem, że diabeł jest mistrzem w imitacji. Kiedy mówimy o więzieniu, próbie i cierpieniu mamy najczęściej na myśli widzialne i cieleśnie odczuwalne cierpienie. Dzisiaj diabeł i jego świta bardziej zadaje wyrafinowane cierpienia psychiczne, próby duchowe, niż fizyczne. Wywiera presję, zamyka w więzieniu swoich religijnych imitacji, bezsilności i niemożności. „Tacy bowiem są fałszywymi apostołami, pracownikami zdradliwymi, którzy tylko przybierają postać apostołów Chrystusowych. I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać anioła światłości. Nic więc nadzwyczajnego, jeśli i słudzy jego przybierają postać sług sprawiedliwości; lecz kres ich taki, jakie są ich uczynki.” 2 Kor. 11:13-15

Próba. Nie rozumiem do końca jak funkcjonuje świat duchowy, ale Biblia mówi, że szatan,  ma jeszcze coś do powiedzenia, być może niektórych z nas poddaje, lub podda próbie, wtrąci do więzienia, odbierze zdrowie a może nawet i życie. Jana Chrzciciela też wtrącił do więzienia, wolą Bożą było nawet żeby Jan został stracony. Jezus był, być może dwie przecznice od miejsca egzekucji, mógł uratować kuzyna i przyjaciela. Jednak wolą Bożą była śmierć dla tego młodego proroka. Nie rozumiem tego, nie muszę wszystkiego zrozumieć. Szatan miał i ma realny wpływ w świecie duchowym na nasze życie. To nie jest owłosiona, brzydka postać z ogonem i rogami, która z trójzębem biega po piekle. Jest to prawdopodobnie piękna, elokwentna, bystra i inteligentna postać. Bywa przed obliczem Bożym.

Dlatego Apostoł Piotr powiada: „Wszelką troskę swoją złóżcie na niego, gdyż On ma o was staranie, Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć. Przeciwstawcie mu się, mocni w wierze, wiedząc, że te same cierpienia są udziałem braci waszych w świecie, A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie. Jego jest moc na wieki wieków. Amen!” 1 Piotr. 5:7-11

Prawdopodobnie największą próbą naszych czasów jest i będzie funkcjonowanie w środowisku pełnym imitacji, życie w otoczeniu samych aniołów światłości, którzy w rzeczywistości są lub będą sługami diabła. Wiele rzeczy nie jest tak klarownych i jasnych jak kiedyś. Kiedyś przychodziło nam odróżniać prawdę od fałszu, rzeczy dobre od złych. Dzisiaj kłopot sprawia odróżniane prawdy od prawie prawdy, i rzeczy dobrych od prawie dobrych. Diabeł izoluje, jak w więzieniu coraz większą ilość biblijnie wierzących chrześcijan. Wyzywa ich od obłudników, faryzeuszy, legalistów, złych, pozbawionych miłości ludzi. Nadal wtrąca też do literalnego więzienia, gdzie skazani, są w sposób fizyczny okrutnie torturowani. Jesteśmy nadal poddawani próbie, πειρασθητε (peirasthēte) jesteśmy wypróbowywani, doświadczani.

„I będziecie w udręce θλιψιν (thlipsin) ucisk, utrapienie, przez dziesięć dni.” W poprzednim wierszu Jezus mówi „Znam ucisk twój, utrapienie twoje” ale to jeszcze nie koniec, jeszcze będziecie w miażdżącej was sytuacji przez dziesięć dni. Co to znaczy dziesięć dni. To krótki okres czasu, niektórzy komentatorzy piszą o 10 latach, że był to okres rządów Dioklecjana 303 – 313. Ostatnie srogie prześladowania w III i IV w. Żadna próba nie trwa w nieskończoność. I ta próba, choć dotkliwa nie będzie trwać bez końca. Choć diabeł ma przyzwolenie na działanie w krótkich okienkach czasowych, Panem czasu i sytuacji jest Ten, który jest Pierwszy i Ostatni. W czasach starożytnych prawdopodobnie wszelkie próby trwały 10 dni. Zaglądnijmy do księgi proroka Daniela; „I wysłuchał ich prośby, i zrobił z nimi próbę przez dziesięć dni. A po upływie dziesięciu dni okazało się, że lepiej wyglądali i byli tężsi na ciele niż wszyscy młodzieńcy, którzy jadali pokarm ze stołu królewskiego.” Dan. 1:14-15

„Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę żywota.”; „A teraz oczekuje mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, lecz i wszystkim, którzy umiłowali przyjście jego.” 2 Tym. 4:8 Ten „który był martwy, a ożył” ma prawo obiecać i wręczyć wieniec życia στεφανον (stephanon) wieniec, koronę tym którzy wytrwają do końca. Greckie stephanon, oznacza bardziej girlandę zwycięstwa, niż diadem, koronę władzy. Chrystus jest Pierwszy i Ostatni. To co On zaczął konsekwentnie doprowadzi do końca. O tym mówi nam ta Księga. Zainwestuj w to co trwałe, zawierz swoje życie Temu który mówi „że nikt nie wyrwie mi ich z reki mojej.” Jest wielce prawdopodobne, że Księga Objawienia ma za zadanie przygotować chrześcijan, prawdziwych sług Jezusa na całym świecie na krotki czas próby i prześladowań. Dzisiaj masz wolność, ciesz się z niej i dziękuj za nią Bogu, ale wiedz, że może przyjść dzień gdy ktoś stanie u twoich drzwi i powie albo…albo. Czy będziesz gotowy, gotowa.

Krótkotrwałe ale dotkliwe. Czas próby nadchodzi, a nawet już trwa dla wielu wierzących w wielu miejscach na ziemi. Niedawno organizacja Open Doors przedstawiła coroczny Światowy Indeks Prześladowanych Chrześcijan. Z roku na rok przybywa niespokojnych miejsc. Człowiek z natury boi się cierpień, stara się ich uniknąć. Pan Jezus nigdzie nie zagwarantował wierzącym tutaj na ziemi spokojnego, beztroskiego i bezpiecznego życia. Wręcz przeciwnie zapowiedział cierpienie i prześladowania, ale obiecał, że pomoże nam je znieść. „Nie lękaj się cierpień.” Ktoś powie; łatwo powiedzieć; - nie lękaj się, Ty Panie nie rozumiesz, że ludzie nie uniosą tego wszystkiego, ja nie uniosę. Kto jak kto, ale Jezus rozumie, cierpiał jak nikt inny. Sam przeszedł tą drogę. A Słowo Boże mówi; „A że sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą”. Hebr. 2:18

„Błogosławiony mąż, który wytrwa w próbie, bo gdy wytrzyma próbę, weźmie wieniec żywota, obiecany przez Boga tym, którzy go miłują.” Jak. 1:12

„To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.” Jan. 16:33


Zatem zostań wiernym, wierną aż do końca

środa, 22 stycznia 2014

Rozdział 2:8,9


8,9 A do anioła zboru w Smyrnie napisz: To mówi pierwszy i ostatni, który był umarły, a ożył; Znam ucisk twój i ubóstwo, lecz tyś bogaty, i wiem, że bluźnią tobie ci, którzy podają się za Żydów, a nimi nie są, ale są synagogą szatana. BW

Aniołowi Kościoła w Smyrnie napisz: To mówi Pierwszy i Ostatni, który był martwy, a ożył: Znam twój ucisk i ubóstwo - ale ty jesteś bogaty - i [znam] obelgę wyrządzoną przez tych, co samych siebie zowią Żydami, a nie są nimi, lecz synagogą szatana. (BT)

A do anioła zboru w Smyrnie napisz: Oto, co mówi Pierwszy i Ostatni, który był umarły, a ożył. Wiem o twoim ucisku i ubóstwie — choć ty jesteś bogaty — i o bluźnierstwie ze strony tych, którzy podają się za żydów i nie są nimi, lecz synagogą szatana. NP.


Znam uczynki twoje i ucisk, i ubóstwo, (aleś bogaty), i bluźnierstwo tych, którzy się powiadają być Żydami, a nie są, ale są bóżnicą szatańską. BG 



Wspólnocie w Smyrnie Jezus objawia się i przedstawia jako Ten który jest pewnym wsparciem, pewnym fundamentem ludzkiej nadziei. Jest Wiecznym. W Nim zamknięty jest czas, historia, wieczność. To On pierwszy pokonał śmierć a życie wywiódł na światło dzienne. Jest Żywy. Pomimo okrutnych cierpień, poniesienia krzyża i śmierci, zmartwychwstał jako pierwszy, jako pierwiastek tych którzy w Nim ożywieni będą. Jakże wielkim pokrzepieniem jest ten wstęp dla prześladowanych chrześcijan w Smyrnie i proroctwem na to co w Smyrnie miało się jeszcze wydarzyć.

Znam ucisk, θλιψιν (thlipsin) ucisk, utrapienie twoje, zmiażdżenie pod ciężarem. Kiedy pojawiają się trudności, cierpienia wtedy pojawiają się wątpliwości, zniechęcenie i rezygnacja. Wielu wierzących uważa, że życie chrześcijańskie powinno być nieustającym pasmem sukcesów, bogactwa, zdrowia i wszelakiego powodzenia. To są złudne obietnice i oszukiwanie samych siebie. Obecnie zdecydowana większość chrześcijan na świecie żyje w skrajnym ubóstwie, doświadcza głodu i srogich prześladowań. Pan Jezus mówi, że zna również ubóstwo πτωχειαν (ptōcheian) ubóstwo, a właściwie skrajną nędzę, swoich pozbawionych środków do życia sług w Smyrnie. On zna.

Do tych wszystkich w Smyrnie, być może i do ciebie dzisiaj, Pan Jezus Chrystus mówi: „Znam utrapienie Twoje” Nie koncentruj się jednak na tych trudnych okolicznościach,  popatrz, że mimo wszystko, jesteś bogaty, że nie jesteś sam, że Pan jest z Tobą.

David M. Levy w książce „Objawienie, ostatnie Słowo Boga” pisze: „Smyrna znaczy mirra albo gorzkość. Słowo to oznaczało słodkawe pachnidło, używane do balsamowania zmarłych – trafne nawiązanie do cierpienia i śmieci Chrystusa. Świadomość cierpień Pana była ogromnym pocieszeniem dla wierzących w Smyrnie, którzy przechodzili przez straszliwe prześladowania. Ten zbór nie otrzymał żadnej nagany, jedynie same pochwały. Chrystus zapewnia, że zna ich ucisk i ubóstwo. Chrześcijanie ci byli prześladowani przez Imperium Rzymskie. Rzucano ich na pożarcie lwom albo dzikim psom. Krzyżowano ich, wrzucano do smoły, albo do wrzącej oliwy, palono na stosach. Słynny biskup Smyrny, Polikarp. (zresztą uczeń Jana Apostoła) został spalony na stosie w Rzymie około 155 r.n.e. czyli około 60 lat od odczytania tego listu w zborze w Smyrnie.

Wierzący w Smyrnie znaleźli się też w skrajnej biedzie z powodu bezkompromisowego pójścia za Chrystusem. Najprawdopodobniej odmówiono im zatrudnienia. Chrześcijańscy właściciele sklepów byli bojkotowani a ich domy rabowane i demolowane. Nasz Pan dobrze rozumiał co to znaczy „Albowiem znacie łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, że będąc bogatym, stał się dla was ubogim, abyście ubóstwem jego ubogaceni zostali.” 2 Kor 8:9 A jednocześnie byli bogaci w miłość Chrystusową, zachętę płynącą z Pism, duchowe błogosławieństwa, owoc Ducha. Kolejna wypowiedź Pawła trafnie podsumowuje doświadczenie wierzących ze Smyrny; „Jako zasmuceni, ale zawsze weseli, jako ubodzy, jednak wielu ubogacający, jako nic nie mający, a jednak wszystko posiadający.” 2 Kor. 6:10"

Dalej czytamy „i wiem, że bluźnią βλασφημιαν (blasfēmian) bluźnią, krzywdzą słowami ci, którzy podają się za Żydów,” Część mieszkańców Smyrny, to Żydzi, którzy kiedyś musieli opuścić swoją ojczyznę, być może trafili do niewoli, a teraz osiedlili się wśród greków, których kiedyś, za czasów Machabeuszy, tak nienawidzili. Teraz podejmują współpracę z nimi, aby wspólnie prześladować chrześcijan, często swoich współbraci. Ranią, krzywdzą słowami, ich języki od rana do wieczora skierowane są przeciwko wyznawcom Chrystusa. Czy ich widzą na ulicy, w sklepie, w sąsiedztwie, cały czas w ich słowach jest jad nienawiści. Są przekleństwa, obmowy, fałszywe świadectwa, złośliwe docinki i uśmieszki. To boli.

Byli oni już Żydami tylko z urodzenia, nie z wiary. Pseudo Żydzi. Nie mieli relacji z Bogiem, choć spotykali się w synagogach. Szatan wykorzystywał ich w walce z chrześcijanami, których prześladowali, jątrzyli i podburzali greków, oskarżali braci, często podstawiając fałszywych świadków, w tych metodach nie przebierali w środkach, byli podstępni, okrutni i byli w tych swoich przewrotnych działaniach najlepsi. Najczęściej całe to zło knuli w synagogach, tam planowali wszelakie niegodziwości w stosunku do wyznawców Chrystusa. Synagoga w Smyrnie stała się miejscem, kwaterą główna sił szatana i była używana do walki przeciwko znienawidzonym uczniom Jezusa.

W Smyrnie było wielu wpływowych Żydów. I tak na przykład zaofiarowali oni 10.000 denarów na upiększenie miasta. Byli oni szczególnie wrogo usposobieni do chrześcijańskiego zboru, gdyż to spośród nich i ludzi zainteresowanych judaizmem chrześcijanie werbowali swoich wyznawców. Historycy opisują, że gdy palono na stosie Polikarpa, pomimo sabatu, Żydzi prześcigali się ze sobą w znoszeniu chrustu na stos dla skazanego.

Taką samą gorliwość Żydów w prześladowaniu chrześcijan widzimy już w Dziejach Apostolskich: „Niektórzy zaś z synagogi, zwanej libertyńską, oraz z synagog Cyrenejczyków i Aleksandryjczyków, a również z Cylicji i Azji, wystąpili, rozprawiając ze Szczepanem. ... Tak podburzyli lud oraz starszych i uczonych w Piśmie, a powstawszy, porwali go i przywiedli przed Radę Najwyższą.” Dz.Ap. 6:9,12; „Po upływie dłuższego czasu uknuli Żydzi spisek na jego życie”; Dz.Ap. 9:23; „A gdy Żydzi ujrzeli tłumy, ogarnęła ich zazdrość, i bluźniąc sprzeciwiali się temu, co mówił Paweł.” Dz.Ap. 13:45; „Żydzi zaś podburzyli pobożne i dostojne niewiasty oraz wybitne osobistości w mieście i wzniecili przeciw Pawłowi i Barnabie prześladowanie, i wypędzili ich ze swego okręgu.” Dz. Ap.13:50; „A w Ikonium weszli również do synagogi żydowskiej i przemawiali tak, iż uwierzyło wielkie mnóstwo Żydów i Greków. Lecz Żydzi, którzy nie uwierzyli, podjudzili i rozjątrzyli pogan przeciwko braciom.” Dz.Ap. 14:1-2; „Tymczasem nadeszli z Antiochii i z Ikonium Żydzi i namówiwszy tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że umarł. Dz.Ap. 14:19 „A gdy się dowiedzieli Żydzi z Tesaloniki, że i w Berei Paweł głosi Słowo Boże, udali się tam, judząc i podburzając pospólstwo.” Dz.Ap. 17:13; „A gdy te siedem dni miały się ku końcowi, ujrzeli go w świątyni Żydzi z Azji, podburzyli cały tłum i rzucili się na niego,” Dz.Ap. 21:27; „A gdy nastał dzień, uknuli Żydzi spisek i związali się przysięgą, mówiąc, że nie będą ani jedli, ani pili, dopóki nie zabiją Pawła.” Dz.Ap. 23:12

„Albowiem wy, bracia, staliście się naśladowcami zborów Bożych, które są w Judei w Chrystusie Jezusie, bo i wy doznaliście tych samych cierpień od swoich rodaków, jak i oni od Żydów, którzy i Pana Jezusa zabili, i proroków, i nas prześladowali, i Bogu się nie podobają i wszystkim ludziom są przeciwni;” 1 Tes. 2:14-15

Obj. 2:9 w Biblii Gdańskiej jest jeszcze ważny zwrot: „Znam uczynki twoje” Ten zwrot w listach do wspólnot pojawia się w BG siedem razy i jest skierowany do każdego kościoła. Znam twoje czyny, to także znaczy znam twoją bezczynność. Czyny, uczynki w świetle Księgi Objawienia, są bardzo istotne i ważne. Oczywiście można zarzucać listowi Jakuba i Objawieniu Jezusa zbytnią "uczynkowość", ale nie można udawać, że Bóg nie patrzy, i nie zna naszych uczynków, skoro zna i mają one w Jego oczach wielką wartość. To nie faryzeusze czy legaliści wymyślili i gnębią kościół tzw. „uczynkowością”, to jest idea jak najbardziej widoczna i poparta Słowem Bożym w Nowym Testamencie.

Dla przykładu podam trzy wersety z listu do Tytusa, ale takich wersetów jest więcej. „Który dał samego siebie za nas, aby nas wykupić od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud na własność, gorliwy w dobrych uczynkach,” Tyt. 2:14; „Prawdziwa to mowa i chcę, abyś ty przy tym obstawał, żeby ci, którzy uwierzyli w Boga, starali się celować w dobrych uczynkach. To jest dobre i użyteczne dla ludzi.” Tyt. 3:8 „A niech się i nasi uczą celować w dobrych uczynkach, aby zaspokajać palące potrzeby, żeby nie byli nieużyteczni.” Tyt. 3:14

Wielki pożar Smyrny



Jan M. Długosz dla POLITYKA.PL
13 września 2012

Wielki pożar Smyrny

Dziewięć dekad temu, 13 września 1922 roku, żołnierze tureccy podpalili chrześcijańskie dzielnice Smyrny, raz na zawsze rozwiązując problem obecności Greków w Azji Mniejszej.
Smyrna, miasto portowe założone już w X w. p.n.e. przez Jończyków, dzięki swojemu doskonałemu położeniu i głębokiej zatoce, dającej pewne schronienie kruchym statkom śródziemnomorskich kupców, już w starożytności stała się jednym z najważniejszych ośrodków handlu w Azji Mniejszej. Nawet zajęcie miasta przez Turków w 1415 roku nie podkopało jej pozycji. Nazwana przez Osmanów Izmirem wciąż pozostała głównym skupiskiem małoazjatyckich Greków, najbardziej kosmopolitycznym, otwartym i chrześcijańskim miastem imperium. Przed „wielką katastrofą” populacja żyjących w mieście chrześcijan – Graków, Ormian, Lewantyńczyków (Europejczyków zamieszkujących Azję Mniejszą) była liczniejsza niż społeczność Turków – stąd używana przez nich nazwa „Izmir niewierny”.

Idea mega

W maju 1919 roku, wojska greckie, przy przychylnej postawie zwycięzców I wojny światowej, wylądowały na wybrzeży Azji Mniejszej i szybko zajęły Smyrnę. Wyglądało na to, że rozpadające się państwo tureckie, jeden z największych przegranych Wielkiej Wojny, nie będzie w stanie przeciwstawić się nie tyle dość słabej Grecji, ile przede wszystkim potężnym aliantom – głównie tradycyjnie filohelleńskiej Wielkiej Brytanii oraz Francji.

Dzień wkroczenia greckich żołnierzy do Smyrny wydawał się zapewne spełnieniem snu o realizacji sformułowanego jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku programu politycznego znanego jako Megali Idea – wielka idea, czyli włączenia do niepodległej od 1830 roku Grecji wszystkich ziem zamieszkiwanych przez Greków lub historycznie do nich należących, z Konstantynopolem na czele. Wielka Idea, ze swym ostrzem wymierzonym przede wszystkim przeciw Turcji, staje się bardziej zrozumiała kiedy zdamy sobie sprawę, że po 1830 roku w odrodzonym państwie żyło zaledwie nieco ponad 750 tys. Greków – zdecydowana większość z nich zamieszkiwała wciąż w granicach Imperium Osmańskiego.

Rząd w Atenach miał też podstawy, by obawiać o los współplemieńców – po przeprowadzeniu ludobójstwa Ormian (w latach 1915-1917 wymordowano ich w Turcji około 1,5 mln) władze osmańskie zamierzały w ten sam sposób rozwiązać kwestię liczącej 2,5 mln ludzi mniejszości greckiej (w latach 1913 -1923 ofiarami tej polityki padło około 250 tys. Greków pontyjskich, głównie mężczyzn).

Kontra Turków

Oszałamiający - jak mogło się wydawać - sukces greckiej armii miał zostać usankcjonowany przez traktat pokojowy podpisany w Sevres 10 sierpnia 1920 roku – wśród jego postanowień znalazł się punkt, oddający okręg Smyrny pod międzynarodowy nadzór i przewidujący po pięciu latach referendum decydujące o przynależności miasta do Grecji lub Turcji. Podpisanie dokumentu okazało się ostatnim gwoździem do trumny sułtanatu – zgromadzenie narodowe, zdominowane przez zwolenników późniejszego wielkiego reformatora Mustafy Kemala odrzuciło traktat, co oznaczało kontynuowanie wojny. Ostatni sułtan w historii Turcji, Mehmed VI, musiał uciekać z kraju.

Grecy odpowiedzieli ofensywą skierowaną w głąb Anatolii, rozpoczętą zimą 1921 roku, ostatecznie wyhamowaną w trakcie bitwy nad Sakayrą (23 sierpnia – 13 września 1921 r.), po której obie strony okopały się. Konflikt wszedł w wyczerpującą fazę wojny pozycyjnej.

Na coraz trudniejszą sytuację wojsk greckich wpłynęły nie tylko zmęczenie kraju wojną, wydłużone linie komunikacyjne, konieczność okupacji terenów zamieszanych w większości przez wrogą ludność turecką (często traktowaną przez żołnierzy greckich z wielką brutalnością). Po niespodziewanej śmierci króla Aleksandra do Grecji powrócił niechętnie widziany przez ententę jego ojciec  Konstantyn (zmuszony do wyjazdu z Grecji w 1917 roku), skonfliktowany z charyzmatycznym premierem Wenizelosem, popieranym przez aliantów. Spór tych dwóch wielkich postaci greckiej polityki już raz niemal doprowadził do wybuchu wojny domowej. W jawnie sfałszowanych wyborach rojaliści zdobyli większość mandatów, co skutkowało wycofaniem poparcia przez mocarstwa i ogłoszeniem ich neutralności. Polityczne czystki przeprowadzone w armii podkopały jej morale, a opór Turków, wstrząśniętych zajęciem Smyrny i upokarzającymi warunkami traktatu z Sevres, tężał.

Wreszcie, 26 sierpnia 1922 roku dowodzone przez Mustafę Kemala wojska tureckie rozpoczęły ofensywę i szybko przełamały greckie linie, wywołując panikę w szeregach przeciwnika.

Zasada nieinterwencji

8 września ostatnie oddziały greckie opuściły Smyrnę. Następnego dnia turecka konnica, dowodzona przez Nureddina Paszę, opanowała niebronione miasto. Znany z fanatyzmu i okrucieństwa turecki generał opowiadał się wprost i oficjalnie za deportacją bądź eksterminacją całej populacji Greków i Ormian zamieszkujących Anatolię. Wkrótce jego żołnierze rozpoczęli rzeź chrześcijan – zgodnie z wypracowaną przez wieki praktyką - głównie dorastających chłopców i mężczyzn, dopuszczając się również gwałtów i rabunków. Grecki biskup Chryzostom, aresztowany przez żołnierzy Nureddina Paszy, został przez niego wydany tureckiej tłuszczy – biskupa bito pięściami, wyrwano mu brodę, wyłupiono oczy, obcięto nos, uszy i ręce (Chryzostom ze Smyrny jako męczennik został uznany świętym kościoła prawosławnego.)
Obecność potężnej floty alianckiej (dwóch brytyjskich pancerników z eskortą, trzech amerykańskich niszczycieli, trzech francuskich krążowników w eskorcie dwóch niszczycieli oraz włoskiego krążownika i niszczyciela), ściśle przestrzegających zasady nieinterwencji oraz oddziałów mających zapewnić bezpieczeństwo obywateli państw zachodnich, nie zapobiegła masakrze. 13 września w mieście wybuchł pożar, który objął dzielnice grecką, ormiańską i francuską (europejską) – według świadków ogień podłożyli tureccy żołnierze, podtrzymując go rozlewaną na ulicach naftą (choć część europejskiej prasy podjęła turecką narrację o celowym podpaleniu miasta przez przebranych w tureckie mundury Ormian). Przerażeni ludzie tłoczyli się na nabrzeżach, szukając ratunku na stojących w porcie okrętach i statkach, jednak zasada neutralności najwyraźniej obejmowała i tę sytuację – dowódcy okrętów wojennych powstrzymali się od udzielenia pomocy uchodźcom, usiłującym uciekać na przeładowanych łodziach i kutrach, czasem całymi rodzinami rzucających się w rozpaczy do morza.  Dopiero 24 września, już po wygaszeniu pożaru, zezwolono greckim statkom, objętym ochroną aliantów,  na rozpoczęcie ewakuacji. Najniższe dostępne dane dotyczące liczby śmiertelnych ofiar to co najmniej 30 tys. osób. Ewakuacja objęła 150 - 200 tys. cywili. Większość przewieziono do Grecji.

Kończący ostatecznie wojnę traktat podpisany w Lozannie (24 lipca 1923 r.) zawierał paragraf traktujący o wymianie ludności pomiędzy walczącymi stronami. Za decydujące przyjęto kryterium religijne. W ciągu siedmiu lat z terenu Turcji deportowano do Grecji około 1,1 mln. ludzi, wśród których dominowały kobiety i dzieci (z mężczyzn, umieszczonych przez Turków w obozach oraz greckich jeńców wojennych, nie powrócił niemal nikt). Liczba przesiedlonych muzułmanów sięgnęła 380 tys.

Problem ludności greckiej, zamieszkującej od 3 tys. lat wybrzeża Azji Mniejszej, został definitywnie „rozwiązany”.

źródło: http://www.polityka.pl/historia/1530347,1,wielki-pozar-smyrny.read#ixzz2r71FsJcA







Do anioła zboru w Smyrnie...

Smyrna, dzisiaj Izmir  to trzecia największa miejscowość w Turcji ze znaczącym portem morskim i lotniczym. Miasto ma bardzo bogatą i burzliwą przeszłość, a jego początki sięgają czasów antycznych, kiedy nosiło nazwę Smyrna. Wcześniej istniała tu osada, której dogodne położenie w zatoce było powodem wielu walk. Miasto Smyrna założył Aleksander Wielki, który zlecił wybudowanie fortecy na górze Pagos. Od kiedy pojawili się tutaj Rzymianie Smyrna rozbudowywała się, o czym świadczą ślady po okazałych budowlach z tego okresu. Konkurencją w rozwoju miasta był pobliski Efez, którego port został zamulony i po odcięciu go od morza Smyrna stała się głównym portem regionu. Miejscowość stała się jednym z siedmiu kościołów Apokalipsy św. Jana – został tu spalony biskup Polikarp, który nie chciał się zrzec chrześcijaństwa. Dobry czasy skończyły się po najeździe Arabów, którzy splądrowali miasto i wielu atakach Turków i Mongołów. Za panowania greckiego, w 1922 r. w Smyrnie wybuchł wielki pożar, podczas którego zginęły tysiące ludzi, głównie chrześciajn i zostało zniszczone wiele budowli. Po tym wydarzeniu Grecy zostali przepędzeni, a ze zgliszczy powstał Izmir. Główne zabytki to górująca nad miastem forteca Kadifekale, której okolice stały się ulubionym miejscem  spacerowiczów. Miasto i jego okolice można podziwiać wspinając się po schodach wiodących od głównej bramy, a przy dobrej widoczności łatwo dostrzec Manisę, góry na północnym wschodzie, czy leżącą po drugiej stronie zatoki miejscowość Karsiyaka. Niesamowite wrażenie robi tez stara Agora, do której wiodą wąskie uliczki oraz zakryty bazar Cirsi, który jest jednym z największych na wybrzeżu.

Pan Jacek Święcki w relacji z podróży śladami zborów z Apokalipsy w rozdziale „W ogniu utrapienia” pisze: „Dziś owa wielka starożytna metropolia spoczywa pod fundamentami współczesnego centrum Izmiru i wszystko na to wskazuje, że nigdy nie będzie w pełni odsłonięta. A jednak archeologom udało się odnaleźć i wykopać agorę (to znaczy rynek), w której ongiś skupiało się życie miasta. I to tylko dlatego, że na wierzchu znajdował się stary cmentarz, który to władze nowoutworzonej Republiki Tureckiej na początku lat 30tych XXgo wieku postanowiły złożyć na ołtarzu nauki i kultury. Pozostało po nim jedynie kilkadziesiąt marmurowych tureckich nagrobków o misternych motywach dekoracyjnych, które można dostrzec na uboczu, gdy tylko wchodzi się na agorę.

Na powierzchni zachowało się jedynie kilkadziesiąt ładnych kolumn z kapitelami w stylu korynckim (o motywie liści akantu). Zwraca także uwagę resztka łuku bramy w niewielkim popiersiem Faustyny, żony cesarza-filozofa Marka Aureliusza. Umieszczona obok tablica z greckim napisem informuje, że to ona właśnie przyczyniła się do odbudowy miasta po strasznym trzęsieniu ziemi z 178 roku ne. Najciekawsze są jednak podziemia, w których znajdowały się cysterny i magazyny wszelkiego rodzaju. Dawne źródło zaopatrujące Smyrnę w wodę bije do tej pory i można też przyjrzeć się wspaniale zaprojektowanej kanalizacji. Sklepienia są na ogół półokrągłe, aczkolwiek zdarzają się także konstrukcje żebrowe osadzone na krótkich, choć masywnych, kolumnach przypominających do złudzenia styl gotycki. Innowacja ta miała ochronić budynki miasta przed kolejnymi wstrząsami tektonicznymi. Całość sprawia imponujące wrażenie szczególnie ze względu na niezwykle harmonijne linie poszczególnych sklepień. Jest to z pewnością najlepiej zachowana tego typu konstrukcja we wschodnim basenie morza Śródziemnego.

Smyrna to miejsce, gdzie rozegrało się wiele ludzkich tragedii i gdzie za wierność sumieniu i zasadom płaciło się najwyższą cenę. Apokaliptyczny list do gminy smyrneńskiej nieprzypadkowo wspomina o obelgach, prześladowaniach, więzieniu, a nawet męczeńskiej śmierci. Gdy czytamy okólny list o chwalebnym świadectwie biskupa Polikarpa, rozumiemy aż nadto dobrze ten kontekst. Szczególnie ostry ton Jezusa w stosunku do miejscowej gminy żydowskiej – nazywa ją wszak „synagogą Szatana (tj. oskarżyciela)” – też nie powinien nas dziwić. Żydzi bowiem mieli potem odegrać szczególną rolę przy aresztowaniu i egzekucji św. Polikarpa: sami przynieśli drewno na jego stos i potem najgłośniej domagali się od prokonsula spalenia martwego ciała męczennika. Tymczasem tamtejsi chrześcijanie przejęli ogromnie wiele z żydowskich obyczajów – nie na darmo w liście zaznacza się, że śmierć Polikarpa nastąpiła w Wielki Szabat. Otóż w ten sposób do dziś w Etiopii określa się niedzielę, zaś sobotę, którą tamtejszy Kościół też obchodzi, nazywa się Małym Szabatem. Jezus widzi zatem autentycznych Żydów jedynie w smyrneńskich chrześcijanach, a nie w tych, którzy aktywnie współpracują z poganami, aby wymazać Jego Imię z serc i z pamięci. Tak jakby raz jeszcze chciał podkreślić, że same tylko więzy pokrewieństwa nic dla Niego nie znaczą, jeśli nie są dopełnione posłuszeństwem wobec Słowa Bożego (por. Łuk. 8,21). źródło: www.mateusz.pl/mt/js

William Barclay w swoim komentarzu do Księgi Objawienia podaje bardzo cenne informacje na temat Smyrny:

„Umieszczenie Efezu na pierwszym miejscu listy siedmiu zborów było rzeczą konieczną, zaś na drugim miejscu musiała być umieszczona Smyrna. Ze wszystkich miast Azji Smyrna była miastem najpiękniejszym. Nazywano ją ozdobą Azji, koroną Azji i kwiatem Azji. Lucjusz powiedział, że jest to „najpiękniejsze miasto Jonii”. Arystyd, który śpiewał pieśni na cześć Smyrny mówił o „dostojeństwie widocznym w każdej części tego miasta, jasności przenikającej wszystkie jego zakątki i sięgającej aż do niebios jak błysk spiżowej zbroi u Homera”. Uroku Smyrnie dodawał zachodni wiatr, łagodny zefir stale wiejący jej ulicami. „Wiatr ten – powiada Arystyd – wieje przez wszystkie części miasta i stąd powietrze jest tam tak świeże jak w alei zasadzonej drzewami”. Stale wiejący z zachodu wiatr wywoływał tylko jeden niekorzystny skutek. Ścieki miejskie spływały do zatoki, nad którą stało miasto, a zachodni wiatr nie pozwalał im oddalać się w głąb morza, lecz zatrzymywał je przy brzegu.

Smyrna miała wspaniałe położenie. Znajdowała się ona przy końcu drogi prowadzącej przez Lidię i Frygię i dalej na Daleki Wschód, miasto to sprawowało kontrolę nad handlem bogatej doliny Hermus. Smyrna była wielkim handlowym miastem, położonym na samym końcu długiej zatoki morskiej i stąd w centrum miasta znajdowała się bezpieczna przystań; jej dodatkową zaletą było to, że w czasie wojny wąska zatoka z łatwością mogła być przegrodzona łańcuchem. Nic więc dziwnego, że na bitych tu monetach widnieje obraz statku handlowego wypływającego w morze. Otoczenie miasta też było wyjątkowo piękne. Od portu wąskimi serpentynami szło się na podgórze, za miastem znajdowało się Pagos, wzgórze pokryte świątyniami i wspaniałymi budynkami, o których mówiło się jako o „koronie Smyrny”. Współczesny podróżnik nazywa je „królewskim miastem, ukoronowanym wieloma wieżami”. Arystydes porównywał Smyrnę z wielkim posągiem, którego nogi znajdowały się w wodzie, tułów na równinie i zboczach górskich, zaś głowa – ukoronowana wielkimi budynkami – na Pagos. Nazywał ją „kwiatem piękności, jakiej ziemia i słońce nigdy dotąd nie dały ludzkości”.

Smyrna była jednym z nielicznych miast w świecie, których powstanie i budowa zostały z góry zaplanowane. Zostało ono założone jako kolonia grecka ok. 1000 roku przed Chr. Około roku 600 przed Chr. miasto to przeżyło klęskę, gdyż od wschodniej strony wdarli się do niego Licyjczycy i zburzyli je. Przez czterysta lat Smyrna nie była miastem, a jedynie zbiorowiskiem małych wiosek; następnie Lizymachus odbudował ją według wcześniej ustalonych planów. Teraz Smyrna posiadała wielkie, proste i szerokie ulice. Strabon mówi o pięknych ulicach, wspaniałych chodnikach i prostokątnych budynkach tego miasta. Najsłynniejszą ze wszystkich ulic była Ulica Złota, prowadząca od świątyni Zeusa do świątyni Kybele. Przebiegała ona przez całe podnóże wzgórza Pagos; o ile budynki na tym wzgórzu stanowiły koronę Smyrny, Ulica Złota była jej wspaniałym naszyjnikiem.

Zwróćmy przy tym uwagę na jedną ciekawą rzecz, która mówi o tym, z jaką troską i znajomością sprawy Jan przekazuje listy od zmartwychwstałego Chrystusa. Zmartwychwstały Chrystus został tu nazwany tym, „który był umarły, a ożył”. Jest to echo doświadczeń historycznych samego miasta Smyrny. Smyrna miała też inne powody do wielkości. Było to miasto wolne, które wiedziało czym jest zależność. Zanim Rzym zapanował nad światem, Smyrna połączyła z nim swój los i nigdy nie wahała się w swojej wierności. Cyceron nazywał Smyrnę „jednym z naszych najwierniejszych i najdawniejszych przyjaciół”. W wojnie przeciwko Mitrydadesowi na Dalekim Wschodzie Rzym spotkało niepowodzenie. Gdy żołnierze rzymscy cierpieli z głodu i zimna, mieszkańcy Smyrny zdjęli z siebie swoje szaty i wysłali je wojsku. Szacunek Smyrny dla Rzymu był tak wielki, że już w 195 roku przed Chr. było to pierwsze miasto w świecie, które wzniosło świątynię bogini Romy, a gdy w 26 roku po Chr. miasta Azji Mniejszej rywalizowały ze sobą o przywilej zbudowania świątyni boskiemu Tyberiuszowi, Smyrna zwyciężyła nawet Efez i zdobyła ten zaszczyt.

Smyrna nie tylko wyróżniała się handlem, pięknością, wyjątkową postawą polityczną i religijną, było to również miasto o bogatej kulturze. Apolloniusz z Tyany na przykładzie Smyrny dowodził, że tylko ludzie mogą uczynić miasto wielkim. Powiedział on: „Choć Smyrna jest najpiękniejszym ze wszystkich miast pod słońcem, opanowała morze i zawładnęła źródłami zefiru, to jednak większym urokiem jest noszenie na sobie korony ludzkiej niż korony z portyków, obrazów i złota przewyższającej kryterium ludzkie: gdyż budynki można podziwiać na miejscu, gdzie zostały wybudowane, zaś ludzi można widzieć wszędzie i wszędzie mogą oni opowiadać o swoim mieście, tak wielkim jak kraje, które odwiedzają”. W Smyrnie znajdował się stadion, na którym co roku odbywały się słynne igrzyska; była tutaj też wspaniała biblioteka, wielki Odeon zwany domem muzyki, i teatr – największy teatr w Azji Mniejszej. Smyrna była jednym z miast, które uważały się za rodzinne miasto Homera, tu została wzniesiona muzealna budowla zwana Homereion, a podobizna głowy Homera widniała na tutejszych monetach.

W takim mieście można byłoby spodziewać się wspaniałych okazów architektury i rzeczywiście w Smyrnie było wiele świątyń, poświęconych Kybele, Zeusowi, Apollionowi, Nemezis, Afrodycie i Asklepiosowi. Smyrna wyróżniała się spośród wszystkich miast greckich. Mommsen powiedział, że Azja Mniejsza była „rajem miejskiej próżności”, a Smyrna spośród wszystkich miast tego regionu wyróżniała się „rywalizacją z innymi miastami i własną dumą”. Każdy starał się wywyższyć Smyrnę, a sam usiłował wspiąć się na wierzchołek drzewa miejskiej administracji. Nie bez znaczenia więc w swoim liście zmartwychwstały Chrystus nazywa siebie „pierwszym i ostatnim”. W porównaniu z Jego chwałą wszystkie osiągnięcia ludzkie nie mają żadnego znaczenia. Smyrna wyróżniała się jeszcze jedną cechą, którą zauważamy w naszym tekście i która miała poważne konsekwencje dla mieszkających tam chrześcijan. Było tam wielu wpływowych Żydów (w. 9). I tak na przykład zaofiarowali oni 10.000 denarów na upiększenie miasta. W Smyrnie byli oni szczególnie wrogo usposobieni do chrześcijańskiego zboru, gdyż to spośród nich i ludzi zainteresowanych judaizmem chrześcijanie werbowali swoich wyznawców. I dlatego opis dziejów Smyrny możemy zakończyć przedstawieniem męczeńskiej śmierci Polikarpa na tle powszechnie znanego faktu prześladowań chrześcijan w tym mieście.

Polikarp, biskup Smyrny, zginął śmiercią męczeńską w sobotę 23 lutego 155 roku. Było to w czasie igrzysk, miasto wypełniały podniecone tłumy. Nagle usłyszano okrzyki: „Precz z ateistami, szukajmy Polikarpa!” Bez wątpienia Polikarp mógłby się ukryć, ale miał widzenie senne, w którym leżał na palącej się poduszce: po przebudzeniu się powiedział swoim uczniom: Na pewno będę spalony żywcem. Miejsce jego przebywania zostało zdradzone przez niewolnika, który załamał się w czasie tortur. Gdy strażnicy przyszli po Polikarpa, kazał poczęstować ich posiłkiem i obdarzyć wszystkim, czego sobie życzyli, a dla siebie prosił o przywilej jednej godziny na modlitwę. Nawet przełożony strażników nie życzył Polikarpowi śmierci. W drodze do miasta błagał starego biskupa: „Komu to zaszkodzi powiedzenie: Cesarz jest Panem, i złożenie ofiary, aby w ten sposób ocalić swoje życie?” Jednak Polikarp twierdził nieugięcie, że dla niego jedynie Jezus Chrystus jest Panem. Gdy wstąpił na arenę, usłyszał głos z nieba, mówiący: „Bądź odważny, Polikarpie, zachowaj się po męsku”. Prokonsul postawił go przed wyborem: wypowiedzenie przekleństwa na Chrystusa i złożenie ofiary cesarzowi lub śmierć. „Osiemdziesiąt sześć lat służę Mu – powiedział Polikarp – i przez ten czas nie uczynił mi nic złego. Jakże mogę bluźnić przeciwko mojemu Królowi, który mnie zbawił?” Gdy prokonsul zagroził mu stosem, Polikarp odpowiedział: „Grozisz mi ogniem, który płonie krótko, ponieważ nie znasz ognia oczekującego przewrotnych w czasie nadchodzącego sądu i wiecznego potępienia. Na co czekasz? Podejdź i uczyń to co zamierzasz”

Tłum z pochodniami zbiegł się z warsztatów i łaźni miejskich, a nawet Żydzi, którzy pierwsi znosili drewno na ogień, choć przez to łamali swoje prawo zakazujące noszenia takich ciężarów w dniu sabatu. Inni zabierali się do przywiązywania go do słupa. „Pozostawcie mnie bez przywiązywania – powiedział – gdyż Ten, który daje mi moc do wytrwania w ogniu, dopomoże nie ruszać się w płomieniach bez waszego zabezpieczenia”.”

Jeszcze jedna krótka  relacja, pana Mariusza Radosza. "Ruszamy na północ, rozpoczynając drogę powrotną w kierunku Stambułu. Do tej pory przejechaliśmy 1160 km. Po kolejnych 80km dojeżdżamy do kolejnego zboru - Smyrny, obecnego Izmiru.

Smyrna to "przyjemny zapach". Ale wiadomo, że przyjemny zapach zioła wydają dopiero wtedy, kiedy są palone, ściskane czy pocierane. To nawiązuje do cierpień, których zaznał zbór Smyrny. Ale z tych doświadczeń zbór wyszedł zwycięsko! Jako jedno z niewielu miast zachowało do dzisiaj swoją starożytną nazwę. Do I wojny światowej, chrześcijanie greccy byli tam w większości i było to jedyne, o takim chrześcijańskim charakterze miasto w Turcji. Nie ma tu zbyt wielu pozostałości starożytności, zatem trzeba ich uważnie szukać wśród nowoczesnych budynków miasta. Jest to największe miasto na naszej trasie, nowoczesny port, drugi po Stambule w Turcji. Ważny ośrodek przemysłowy, handlowy i naukowy. Jeszcze niedawno - w roku 1960 miasto miało 400 tys. mieszkańców, dzisiaj ma ich 2,5 mln! Nie przepadamy za dużymi miastami, zmęczeni już oglądaniem ruin i ciągle pod wrażeniem Efezu, przejeżdżamy je zatrzymując się tylko na kilkanaście minut."


wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 2:7


7. Kto ma uszy, niechaj słucha, co Duch mówi do zborów. Zwycięzcy dam spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym. BW

Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów. Zwycięzcy dam spożyć owoc z drzewa życia, które jest w raju Boga. BT

Kto ma uszy, niech wysłucha, co Duch ogłasza zborom. Temu, kto zwycięży, [jemu] właśnie pozwolę spożyć z drzewa życia, które jest w Raju Boga. NP.


Jak już wcześniej napisałem, Księga Objawienia jest wspaniałym streszczeniem, epilogiem dla całej Biblii. To księga skrótów myślowych, to jest tekst i do czytania, słuchania ale też i do smakowania, delektowania się każdą, najdrobniejszą myślą. Oczywiście nie możemy wyrywać słów z kontekstu, ale każdy wyraz ma tutaj ogromne znaczenie. I tak w wierszu siódmym odrębnym rozważaniem byłby temat: uszu i słuchania tego co Bóg mówi, zawierający refleksje nad Bożym mówieniem i naszym słuchaniem. Dalej co to znaczy, że Bóg mówił do wspólnot i czy dzisiaj też mówi do zborów? Kolejny wspaniały temat to, zwycięstwo, jak się zmagać i jak zwyciężać, z kim walczymy, czy mamy szanse wygrać ? Czy jesteśmy w tej walce sami ? A jak zwyciężymy, to czy dostaniemy owoc życia do zjedzenia, co to za owoc ? I wreszcie o jakim raju jest tutaj mowa, gdzie jest obecnie Raj Boga ?

„A jeszcze inne padło na ziemię dobrą i, gdy wzrosło, wydało plon stokrotny. To mówiąc, wołał: Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha.” Łuk. 8:8

Czy mamy uszy, czy słyszymy ? Skoro mamy uszy to słuchajmy co Bóg dzisiaj mówi, a mówi. Bóg nie zamilkł na 2000 lat, On wciąż przemawia. On się nie zmienia, jest taki sam. My się zmieniamy. Przez 2000 lat słuchaliśmy hałasu świata i różnych demonicznych dźwięków, aż przygłuchliśmy na ten najistotniejszy Głos . Nasz słuch przytępiał. Zwrot „kto ma uszy” w Nowym Testamencie występuje 16 razy w tym połowa w Objawieniu. Pan Jezus powiedział: „Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a one idą za mną. I Ja daję im żywot wieczny, i nie giną na wieki, i nikt nie wydrze ich z ręki mojej.” Jan. 10:27-28 Można by powiedzieć, kto słyszy i słucha ma żywot wieczny.

Zwrot „kto ma uszy, niech słucha”, to takie starotestamentowe „Tak mówi Pan”podkreślające wagę proroczego przesłania. „Tak mówi Pan”, występuje w Starym Testamencie aż 275 razy. Bóg mówi, ciągle mówi. Chce aby Go słuchać. Kiedyś Słowo Boże podkreślało mowę, „usta” Boga, teraz Jezus w Objawieniu bardziej akcentuje nasze „uszy”. Bo po co mówić jak nikt nie słucha? „Synu człowieczy! Mieszkasz pośród domu przekory, który ma oczy, aby widzieć, a jednak nie widzi, ma uszy, aby słyszeć, a jednak nie słyszy, gdyż to dom przekory.” Ezech. 12:2

„Teraz więc nie drwijcie, aby nie zacieśniły się wasze więzy, gdyż słyszałem od Wszechmocnego, Pana Zastępów, że postanowiona jest zagłada całej ziemi! Nadstawcie uszy i słuchajcie mojego głosu, uważajcie i słuchajcie mojej mowy!” Izaj. 28:22-23

Dalej czytamy; „to powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat.” Jan. 16:33 „Zwycięzcy νικωντι (nikōnti) zwyciężającemu dam spożyć owoc z drzewa życia,” Zwycięstwo to jedno z ulubionych słów Jana. W dzisiejszym wersecie pojawia się po raz pierwszy. W jego listach i w Objawieniu występuje 20 razy i jeszcze będziemy wracać do tego słowa podczas naszego studium. Przeczytajmy fragmenty z listów Jana na temat zwyciężania.

„Piszę wam, ojcowie, gdyż znacie tego, który jest od początku. Piszę wam, młodzieńcy, gdyż zwyciężyliście złego. Napisałem wam, dzieci, gdyż znacie Ojca. Napisałem wam, ojcowie, gdyż znacie tego, który jest od początku. Napisałem wam, młodzieńcy, gdyż jesteście mocni i Słowo Boże mieszka w was, i zwyciężyliście złego.” 1 Jan. 2:13-14; „Wszelki zaś duch, który nie wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta, o którym słyszeliście, że ma przyjść, i teraz już jest na świecie. Wy z Boga jesteście, dzieci, i wy ich zwyciężyliście, gdyż Ten, który jest w was, większy jest, aniżeli ten, który jest na świecie. 1 Jan. 4:3-4; „Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe. Bo wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat, a zwycięstwo, które zwyciężyło świat, to wiara nasza. A któż może zwyciężyć świat, jeżeli nie Ten, który wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?” 1 Jan. 5:3-5

„Prawdziwa to mowa: Jeśli bowiem z nim umarliśmy, z nim też żyć będziemy; Jeśli z nim wytrwamy, z nim też królować będziemy; jeśli się go zaprzemy, i On się nas zaprze;” 2 Tym. 2:11-12

„Zwycięzcy dam spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym.” Poza opisem z Księgi Genesis słowo RAJ występuje tylko w trzech fragmentach Nowego Testamentu. Wydaje się, że w Nowym Testamencie słowo Niebo i Raj występują zamiennie. Czy zatem Raj jest w Niebie? Bardzo ciekawym fragmentem jest pewien opis Pawła, a także jedno z proroctw Ezechiela; „Muszę się chlubić, choć nie ma z tego żadnego pożytku; toteż przejdę do widzeń i objawień Pańskich. Znałem człowieka w Chrystusie, który przed czternastu laty – czy to w ciele było, nie wiem, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie – został uniesiony w zachwyceniu aż do trzeciego nieba. I wiem, że ten człowiek – czy to w ciele było, czy poza ciałem, nie wiem, Bóg wie - został uniesiony w zachwyceniu do raju i słyszał niewypowiedziane słowa, których człowiekowi nie godzi się powtarzać.” Apostoł Paweł umiejscawia Raj w Niebie, w trzecim Niebie. Spodziewamy się również, że Zwycięscy z Księgi Objawienia, w tym chrześcijanie z Efezu znajdą się w Niebie i tam będą mogli skorzystać z drzewa życia. 

W księdze Ezechiela mamy bardzo ciekawy fragment dotyczący ogrodu Eden. Jest tam mowa o królu Tyru, wielu biblistów widzi tutaj odniesienie do upadku szatana. Jest w tym fragmencie wyraźna sugestia, że Raj jest poza naszą fizyczną ziemią. „ Byłeś w Edenie, ogrodzie Bożym; okryciem twoim były wszelakie drogie kamienie: karneol, topaz i jaspis. chryzolit, beryl i onyks, szafir, rubin i szmaragd; ze złota zrobione były twoje bębenki, a twoje ozdoby zrobiono w dniu, gdy zostałeś stworzony. Obok cheruba, który bronił wstępu, postawiłem cię; byłeś na świętej górze Bożej, przechadzałeś się pośród kamieni ognistych. ... Twoje serce było wyniosłe z powodu twojej piękności. Zniweczyłeś swoją mądrość skutkiem swojej świetności. Zrzuciłem cię na ziemię; postawiłem cię przed królami, aby się z ciebie naigrawali.” Ezech. 28:13-14,17

W pierwszej księdze Biblii czytamy, że „ I rzekł Pan Bóg: Oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło. Byleby tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia, i nie zjadł, a potem żył na wieki! Odprawił go więc Pan Bóg z ogrodu Eden, aby uprawiał ziemię, z której został wzięty. I tak wygnał człowieka, a na wschód od ogrodu Eden umieścił cheruby i płomienisty miecz wirujący, aby strzegły drogi do drzewa życia.” 1 Moj. 3:22-24

W Księdze Objawienia mamy bardzo ważny fragment na temat drzewa życia. Drzewo to było pośrodku w Raju, teraz jest pośrodku Miasta Świętego, Nowego Jeruzalem. „I pokazał mi rzekę wody żywota, czystą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. Na środku ulicy jego i na obu brzegach rzeki drzewo żywota, rodzące dwanaście razy, wydające co miesiąc swój owoc, a liście drzewa służą do uzdrawiania narodów nie będzie już nic przeklętego. Będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy jego służyć mu będą” Obj. 22:1-3

Co to jest Raj, to miejsce, a może bardziej stan gdzie panuje wspaniała zażyła relacja Boga z człowiekiem, to szczęście, nieopisane piękno, radość bez końca, to miejsce bez cierpienia, bólu i łez. Raj to przede wszystkim życie wieczne, które jest podtrzymywanie przez drzewo życia. Biblia mówi, że jest możliwy powrót do Raju, to embargo na dostęp do drzewa życia został zniesiony, dla tych którzy są w Chrystusie, dla zwycięzców. Co za wspaniała perspektywa dla wierzących w Efezie, jak i dla każdego z nas. Czytamy też, że; „ A jeżeli ktoś ujmie coś ze słów tej księgi proroctwa, ujmie Bóg z działu jego z drzewa żywota.” Obj. 22:19 W wolnej chwili porównaj ten werset z przekładem Biblii Gdańskiej

William Barcley pisze „Zasadniczo raj wywodzi się ze słownictwa perskiego. Ksenofont wiele pisał o Persach i to on wprowadził to słowo do języka greckiego. Słowem paradise Persowie określali ogród przyjemności. Opisując warunki życia króla perskiego Ksenofont powiada, że w każdej jego rezydencji jest paradise, pełen wspaniałych rzeczy, jakie może rodzić ziemia (Ksenofont, Oekonomicus 4,13). Paradise (raj) to wspaniałe słowo, określające rzecz o wyjątkowej piękności… Wielcy myśliciele wczesnego okresu nie identyfikowali raju z niebem; raj był miejscem przejściowym, gdzie dusze sprawiedliwych przygotowywały się na spotkanie z Bogiem. Spotykamy tu bardzo ludzki, przyjemny element. Któż z ludzi nie czuł, że bezpośrednie przejście z ziemi do nieba jest zbyt wielkim krokiem i dlatego potrzebne jest stopniowe wchodzenie do społeczności z Bogiem? W dalszym rozwoju myśl chrześcijańska nie łączyła już pojęcia raju z jakimś pośrednim miejscem czy stanem. Raj był tym samym co niebo. Nasza myśl kieruje się ku słowom Jezusa, wypowiedzianym wobec pokutującego przestępcy w chwili jego umierania: „Dziś będziesz ze mną w raju” (Łk 23,43). Stoimy przed tajemnicą, wobec której nie można bawić się w dogmaty, ale czyż jest lepsza definicja raju niż ta, że jest to wieczne życie w społeczności z naszym Panem?”

"Głosimy tedy, jak napisano: Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują. Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha; gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże." 1 Kor. 2:9-10

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 2:6


6. Na swoją obronę masz to, że nienawidzisz uczynków nikolaitów, których i ja nienawidzę. BW

Ale masz tę [zaletę], że nienawidzisz czynów nikolaitów, których to czynów i Ja nienawidzę. BT

[Na swoją obronę] masz jednak to, że czujesz wstręt do postępków nikolaitow, do których i Ja czuję wstręt. NP.


W swojej pożegnalnej mowie do starszych zboru efeskiego apostoł Paweł ostrzegał braci przed wilkami drapieżnymi, które nie będą oszczędzać trzody. Dzieje Ap. 20,29. W wersecie szóstym czytamy o czynach nikoalitów, których nienawidzi μισεις (miseis) zarówno zmartwychwstały Chrystus jak i wspólnota w Efezie. Oto przepowiadane przez Pawła wilki weszły do wspólnoty, co więcej one ujawniły się wśród członków tego zboru. Biblia mówi nam, ze są rzeczy których nienawidzi Chrystus, które są dla Niego obrzydliwe i budzą wstręt. Będziemy o tym też mówić przy okazji zboru w Laodycei. Czy to jest możliwe, aby Jezus, który jest miłością i wszystkich kocha, mógł czegoś nienawidzić? O tak! Jeżeli kogoś bardzo kochamy, to na pewno będziemy nienawidzić wszystkiego, co zagraża pomyślności, zdrowiu i bezpieczeństwu ukochanej osoby. Pamiętamy z opisu Ewangelii jaką Jezus miał żarliwą troskę o Dom Boży, skręcił bicz i wypędził handlarzy ze Świątyni. Dzisiaj takim Domem Bożym jest kościół i Jezus ma nadal podobna troskę o ten Dom. Nic się w tym temacie nie zmieniło.

Przypomnę, że Pan chwali zbór w Efezie za to, że nie mogli znieść złych. (2:2) Trzeba mieć dużo Bożej mądrości i być prowadzonym Duchem Świętym, aby oddzielić grzech od grzesznika, jest potrzebna umiejętność aby nienawidzić grzechu, grzesznego postępowania, lecz kochać grzesznika. Dzisiaj wielu tego nie potrafi, a określenie „nienawidzić grzech, lecz kochać grzesznika”, stało się sloganem lub w wielu miejscach wiąże się z tolerancją i akceptacją grzesznych czynów i niemoralnego postępowania, a co gorsza, czasami te grzeszne czyny grzesznika podobają się i stają się udziałem wierzących.

Ważne jest abyśmy przeczytali teraz kilka fragmentów Bożego Słowa. Pokazują one, że Bóg pewnych rzeczy wyraźnie nie akceptuje, brzydzi się nimi i nienawidzi ich. Bóg Nowego Testamentu nie zmienił się. Są pewne obszary, które nadal budzą wstręt u Boga i tak samo powinny budzić odrazę u chrześcijan.


„Ofiara bezbożnych budzi wstręt, tym bardziej gdy się ją składa za ohydne postępowanie.” Przyp. 21:27; „Będziecie przestrzegać wszystkich moich ustaw i wszystkich moich praw i będziecie je wypełniać, aby nie wyrzuciła was ziemia, do której Ja was prowadzę, abyście w niej mieszkali. A nie postępujcie według ustaw ludu, który Ja wypędzam przed wami, gdyż to wszystko czynili i obrzydziłem ich sobie.” 3 Moj. 20:22-23; „Zgubisz kłamców, Zbrodniarzami i obłudnikami brzydzi się Pan.” Ps. 5:7; „Pan pogrążył w zapomnieniu święta i sabaty na Syjonie. W zawziętym swoim gniewie odrzucił króla i kapłana. Pan wzgardził swoim ołtarzem, obrzydził sobie swoją świątynię. Wydał w ręce wroga mury jej zabudowań; krzyczeli w przybytku Pana jak w dniu świątecznym.” Tren. 2:6,7; „Nie składajcie już ofiary daremnej, kadzenie, nowie i sabaty mi obrzydły, zwoływanie uroczystych zebrań - nie mogę ścierpieć świąt i uroczystości.” Izaj. 1:13 „Wprowadziłem was do ziemi ogrodów, abyście żywili się jej owocami i dobrami, lecz wy weszliście i zanieczyściliście moją ziemię, a moje dziedzictwo uczyniliście obrzydliwością.” Jer. 2:7; „Tak mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela: Wy widzieliście wszystkie nieszczęścia, które sprowadziłem na Jeruzalem i na wszystkie miasta judzkie. Oto są one dziś rumowiskiem i nikt w nich nie mieszka. Z powodu zła, jakie czynili, drażniąc mnie, gdy chodzili spalać kadzidło i służyć cudzym bogom, których nie znali ani oni, ani wy, ani wasi ojcowie. A przecież Ja posyłałem do was nieustannie i gorliwie wszystkie moje sługi, proroków, mówiąc: Nie czyńcie tej obrzydliwości, której Ja nienawidzę! Ale nie usłuchali i nie nakłonili ucha, aby się odwrócić od swojej złości i nie spalać kadzidła cudzym bogom. I tak się rozlało moje oburzenie i mój gniew, i rozgorzał przeciwko miastom judzkim i przeciwko ulicom Jeruzalemu. Zamieniły się więc w rumowisko, w pustkowie, jak to jest dzisiaj.” Jer. 44:2-6; „Utrzymują, że znają Boga, ale uczynkami swymi zapierają się go, bo to ludzie obrzydliwi i nieposłuszni, i do żadnego dobrego uczynku nieskłonni.” Tyt. 1:16; „I powiedział im: Wy jesteście tymi, którzy chcą uchodzić w oczach ludzi za sprawiedliwych, lecz Bóg zna serca wasze. Gdyż to, co u ludzi jest wyniosłe, obrzydliwością jest przed Bogiem.” Łuk. 16:15

Kim byli nikolaici νικολαιτων (nikolaitōn) i co takiego robili, że Jezus tak bardzo tego nienawidził? Jest kilka poglądów na ten temat, ale łączy je jedna opinia, że było to już we wczesnej wspólnocie znane stronnictwo o poglądach gnostyckich i wyraźnie głoszących poglądy skrajnie libertyńskie, później określane jako antynomianizm (brak jakichkolwiek zobowiązań wobec prawa moralnego). Starożytni pisarze mówią o nikolaitach jako o „bezwstydnych w nieczystości” i „oddających się niczym nieograniczonym przyjemnościom jak lubieżnicy... prowadząc życie w pobłażliwości samym sobie”. Prowadzili świecki styl życia i dążyli oni do zatarcia różnic dzielących chrześcijańskie zwyczaje i sposób życia od pogańskiego poprzez praktyczny synkretyzm. Zachęcali do brania udziału w ucztach odbywanych w świątyniach pogańskich i do akceptacji nierządu sakralnego, wbrew postanowieniom apostolskim z Jerozolimy. Mówili, nasze życie moralne nie ma wpływu na wolność, jaką mamy w Chrystusie. Spotykana jest też interpretacja, że nikolaici byli prekursorami podziału na laikat i duchowieństwo. Bierze się ona z tego, że słowo nikolaos składa się z dwóch wyrazów, nikao- panować i laos- lud. Czyli panować nad ludem.

W Azji Mniejszej podziało się coś złego, Jezus w bardzo ostrych słowach zwraca się przeciwko nikolaitom. Nienawidzę ich czynów, czuję wstręt, odrazę i obrzydzenie, a podobny stosunek Efezjan wobec postępowania nikolaitów, był nawet pewnego rodzaju obroną i usprawiedliwieniem utraty pierwszej miłości z ich strony.

Dzisiaj trzeba zadać sobie pytanie, czy w społeczności chrześcijan do której należę, są jakieś niegodne czyny i idee, niegodne postępowanie ? Czy właściwe reagujemy na duchowe zagrożenia z podobną determinacją jaką mieli nasi Bracia w Efezie? Chrystus doskonale wiedział, że m.in. od tych nikolaitów rozpoczyna się duchowy, historyczny upadek i ciemne chmury nad kościołem, począwszy od Konstantyna Wielkiego, poprzez pornokrację i inkwizycję, po dzisiejszy materializm, permisywizm i postmodernistyczny relatywizm. Dzisiejsze rozważanie musimy uzupełnić fragmentem listu Judy.

„Lecz wy, umiłowani, przypomnijcie sobie słowa wypowiedziane przez apostołów Pana naszego Jezusa Chrystusa, Gdy mawiali do was: W czasie ostatecznym wystąpią szydercy, postępujący według swoich bezbożnych pożądliwości. To są ci, którzy wywołują rozłamy, zmysłowi, nie mający Ducha. Ale wy, umiłowani, budujcie siebie samych w oparciu o najświętszą wiarę waszą, módlcie się w Duchu Świętym. Zachowujcie siebie samych w miłości Bożej, oczekując miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, ku życiu wiecznemu. Dla jednych, którzy mają wątpliwości, miejcie litość, Wyrywając ich z ognia, ratujcie ich; dla drugich miejcie litość połączoną z obawą, mając odrazę nawet do szaty skalanej przez ciało. A temu, który was może ustrzec od upadku i stawić nieskalanych z weselem przed obliczem swojej chwały, Jedynemu Bogu, Zbawicielowi naszemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, niech będzie chwała, uwielbienie, moc i władza przed wszystkimi wiekami i teraz, i po wszystkie wieki. Amen.” Judy 1:17-25